Pasek w Golden Horse wykonano ze skóry cielęcej tłoczonej w łuskę krokodyla. Przyznam szczerze, że przy pierwszym kontakcie wydał mi się odrobinę tandetny; zupełnie jakbym trzymał w ręku starą skórę z lat pięćdziesiątych... czyli coś, co w sumie mogło być zamierzone. Przy głębszej inspekcji i odrobinie czasu spędzonego na nadgarstku zmuszony byłem zrewidować swoją opinię. TAG Heuer już kilka lat temu nawiązał współpracę z dwoma gigantami z krzemowej doliny, firmą Google i Intel. W oparciu o ich oprogramowanie i czip stworzono zegarek, którego bryła przypominała klasyczną Carrerę, ale już 'wnętrzności' były w 100% elektroniczne. Model Connected, bo o nim mowa, zrecenzowaliśmy dla Was TUTAJ. Cywilna' historia marki rozpoczęła się tak naprawdę całkiem niedawno, bo dopiero w roku 1993, kiedy to publiczności zaprezentowane zostały modele Luminor Marina oraz Mare Nostrum (chronograf). Ten pierwszy, początkujący najlepiej rozpoznawalną kolekcję firmy, swój wzór zawdzięcza militarnej wersji Luminora, stworzonej pod koniec lat 40-tych na potrzeby wojskowe. replica breitling watches El Primero dostał wychwyt z balansem taktowanym na 5 Hz, co w tamtym czasie było absolutną rewolucją (a i dzisiaj wcale nie jest standardem). Z biegiem czasu okazało się, że mechanizm to absolutny hit, który zaczyna mocno doceniać zegarkowa konkurencja. Najlepszy dowód - Rolex, który kupił od Zenitha lekko modyfikowaną wersję El Primero i wsadził ją do koperty zegarka-legendy, Cosmographa Daytona. P.S.Carrera na kalibrze 1887 dostępna jest w kilku wersjach. Stalowy model z testu można mieć z czarną tarczą, w bi-kolorze (stal plus żółte złoto) lub w złotej kopercie ze srebrnym lub antracytowym cyferblatem. Rok temu pojawiła się także wersja w kopercie 43mm, ale jej tarcza z indeksami arabskimi zbyt wydatnie przypomina pewien czasomierz innej manufaktury z północnej Szwajcarii. Zależnie od składu stopu (miedzi jest w nim zawsze między 80 a 90 %) odbarwienia mogą być mniej lub bardziej zauważalne, od lekkiej zmiany koloru po ekstremalne odbarwienia i wżery w metalu. Nie wiem, jaki dokładnie skład ma brąz Longinesa, ale po kilkunastu dniach użytkowania odbarwienia na kopercie są raczej marginalne i równomierne.
Czasem jest tak, że wystarczy jedno spojrzenie, żeby 'zakochać się' w jakimś zegarku. Często owa miłość okazuje się zauroczeniem, które po kilku dniach czy tygodniach mija, skazując czasomierz na monotonne życie w rotomacie. W przypadku Monaco raczej nie ma o tym mowy. Zegarek, którego protoplastą jest model sprzed ponad 50 lat, na przestrzeni dekad przeszedł wiele zmian, od designu po pracujący w środku mechanizm. Obecnie dostępne modele zyskały wśród miłośników dużych, sportowych zegarków pozycję niemal kultową. Jego niezaprzeczalne zalety to prosty, czytelny design połączony z innowacyjnym i wysoce precyzyjnym kalibrem. Tak, szwajcarska marka, która nie czaruje i przede wszystkim nie wstydzi się tego, że produkuje swoje czasomierze w Państwie Środka. 95% produkowanych obecnie diverów pewnie nigdy nie zanurzy się pod wodę głębiej niż w przeciętnym basenie i już w dniu swojego powstania skazana jest na tzw. 'desk diving'. Nie ma się co obrażać, że znakomita większość zegarkowych funkcji i komplikacji nigdy nie będzie używana zgodnie ze swoim naturalnym przeznaczeniem. Do tego momentu szwajcarska manufaktura kojarzyła się z krzykliwymi, wielkimi zegarkami sportowymi na rękę przypakowanego Amerykanina - nic więc dziwnego, że tak powściągliwy czasomierz wywołał nie lada zamieszanie (a jeśli dołożymy do tego wspomniany kaliber B01, także spore uznanie).
Stare Visodate’y występowały w kopertach o średnicy około 34 mm, co dziś mieści się w kategorii 'uniseks'. W nowej edycji Tissot zdecydował się powiększyć rozmiar do 40 mm średnicy na 47 mm wysokości (lug to lug), tworząc proporcje odpowiednie na zdecydowaną większość nadgarstków. Jedyny wymiar który obiektywnie mógłby być mniejszy, to grubość zegarka. W powiększeniu widać, że pokrycie jest bardzo dokładne, powiedziałbym zaskakująco dokładne, przynajmniej jak na tę półkę cenową i mając na uwadze niedoróbki w o wiele droższych zegarkach innych producentów. To samo tyczy się jakości napisów umieszczonych na tarczy – pod lupą naprawdę nie ma się do czego przyczepić.