Przy moim, głównie siedzącym trybie życia, często zdarza się, że zegarek muszę dokręcać z koronki, bo delikatne i sporadyczne ruchy nad klawiaturą nie wystarczają, aby w dostatecznym stopniu nakręcić sprężynę zegarka. Recenzowany PAM dotarł na grubym, skórzanym pasku o intensywnym, brązowym kolorze z przeszyciami ecru, co świetnie komponowało się z kopertą i sporą, charakterystyczną dla Panerai klamrą. Niestety wystarczyły 3 tygodnie aby pojawiły się na nim widoczne przetarcia. Z oryginału zostały kluczowe detale: czarna tarcza z trzema srebrnymi totalizatorami w układzie 3,6,9 i oryginalnym logo Heuer, obrotowy, czarny bezel ze skalą 12-godzinną i charakterystyczna forma koperty z przyciskami 'pump-pusher' po prawej stronie. Longines już od lat nie sili się na własne kalibry. I choć w historii zegarmistrzostwa zapisał się kilkoma złotymi zgłoskami (patrz choćby mechanizm chronografu 13ZN) dziś stawia na dobrej jakość seryjną produkcję. Własne zaplecze grupy Swatch jest tu niezwykle pomocne, tym bardziej, że marka może liczyć w ECIE na specjalne względy. Nie mniej 'ikoniczna' co koperta jest tarcza Panerai – i tak się składa, że to mój ulubiony element zegarków firmy. Jej popularna, nieformalna nazwa to 'sandwich-dial' czyli kanapka, a patent polega na tym, że została zbudowana de facto z dwóch dysków. Ten spodni to zielona SuperLuminova. Obecna oferta Tissot zdaje się tylko potwierdzać popularność Visodate’a. Została poszerzona o wspomniane warianty na meshu oraz o nową linię w nieco innej kopercie, wyposażoną w mechanizmy kwarcowe. Cytując klasyka, któregokolwiek wariantu by nie wybrać 'będzie pan zadowolony'.
Skoro o jakości i pieniądzach mowa, szczególnie względną bywa także postrzegana wartość zegarków. Recenzowany model o oznaczeniu H70405730 katalogowo kosztuje ok. 4200 PLN, a za standardowego Hamiltona Khaki Fielda z tym samym mechanizmem i takim samym typem koperty zapłacimy ok. 3100 PLN. Różnica w cenie jest zauważalna, ale czy uzasadniona? To zależy. Ponieważ jestem estetą i zwracam dużą uwagę na design, nie mogę przejść obojętnie obok 'oprawy graficznej' głębokościomierza. Skali naniesionej na zewnętrzny ring szafirowego szkiełka (pomiędzy indeksami na tarczy a bezelem) nadano intensywnie żółty kolor, który z czernią tarczy tworzy świetną mieszankę. Z czernią zrobionej ze srebra, matowej całości kontrastuje również polerowane złoto wskazówek. Dwie małe tarczki, przesunięte nieco poniżej poziomej osi symetrii tarczy, odpowiadają za mały sekundnik (godz.3) i licznik 30-minutowy. Na nie z kolei trafił szlif słoneczny. Lange & Söhne na samym szczycie umownej piramidy Wielkiego Zegarmistrzostwa. Zanim więc o samym zegarku – Grand Lange 1 - słów kilka o niemieckiej manufakturze i jej wyjątkowości. Stalowa, dość masywna koperta ma 41mm średnicy, 13mm grubości i lug-to-lug (czyli rozmiar od uszu do uszu) równy 45mm. Na nadgarstku układa się świetnie i tak samo dobrze wygląda, z wykończeniem satynowanymi i polerowanymi powierzchniami oraz ładnie załamanymi kantami, które świadczą o starannym podejściu do tematu.
Oko cieszą też ciekawe detale. Główne wskazówki są ładnie szczotkowane, a GMT i końcówkę wskazówki sekundowej pokryto farbą, której kolor określiłbym bardziej jako ciemnopomarańczowy niż czerwony (a taki jest według producenta). pas cher panerai montres Kończąc temat koronki wspomnę, że została ozdobiona różą Tudorów i jest dość duża w stosunku do koperty, ale akurat w tym modelu idealnie się z nim komponuje.