omega speedmaster 38

replica panerai watches Na początek kilka słów wyjaśnienia. Jak pewnie szybko zdążycie się zorientować, zdjęcia i test nowego Pelagosa FXD robiłem kiedy za oknem zamiast wszystkich odcieni smutnej szarości dominowało jeszcze słońce. Napisanie recenzji przeciągnęło się nieco z wielu powodów, ale też chciałem mieć pewność, że pojawi się we właściwym momencie. Wniosek jaki z tego płynie - SUB 600T nie jest typem zegarka, o którym zapominamy tuż po założeniu na rękę, bez znaczenia, czy będziemy go nosić na oryginalnej bransolecie, gumie, czy na niefabrycznych zamiennikach. Na tegorocznym SIHH – całkiem udanym zresztą (o czym więcej TUTAJ) – mało było zupełnie nowych zegarków. Nowych kolekcji było jeszcze mniej, chyba trochę w myśl niepisanej zasady, że lepiej uzupełniać to co już sprawdzone niż ryzykować totalnie świeżą linią produktów. Wyzwanie podjął Vacheron Constantin prezentując budżetową (oczywiście jak na siebie) linię Fiftysix i Jaeger-LeCoultre, reaktywując Polarisa z roku 1968. Trzeba oddać manufakturze Panerai, że do zaprojektowania z pozoru prosto wyglądającej bransolety przyłożono bardzo dużo uwagi i pomyślunku. Ogniwa są różnej wielkości, wyprofilowane i odpowiednio połączone w całość (wciskanymi pinami) dają bardzo dobrze spasowaną i wygodną na ręku całość. Jedyny, aczkolwiek dość poważny minus, to jej zapięcie. Zdecydowanie największą kontrowersję po premierze Zenitha Chronomaster Sport wywołało jego podobieństwo do Rolexa Daytony. Nie oszukujmy się - ciężko się go nie dopatrzeć, zwłaszcza przy okazji bezela, stylistyki tarczy, czy ogólnego charakteru. Czy to problem? - Dla mnie żaden. Bez wątpienia najpiękniejszym pod względem artystycznym elementem koperty modelu Planet Ocean jest dekiel. Jego powierzchnie zdobi pięknie wykonany, polerowany konik morski, symbol linii Semaster. Dodatkowo dekiel opatrzony jest napisami Seamaster oraz Planet Ocean.
To właśnie od stylistyki rzeczonego Longinesa zacznijmy ten krótki test, bo to jego zdecydowanie najmocniejsza strona. Retro design ma się w dzisiejszych czasach znakomicie i to nie tylko w zegarmistrzostwie, ale także w motoryzacji, modzie, architekturze wnętrz i wielu innych dziedzinach. W ogólnym rozrachunku, Yema Superman zasługuje praktycznie na same pochwały. W szczególności w wersji limitowanej, gdzie spójność projektu, poziom wykończenia poszczególnych elementów i fakt posiadania in-house’owego werku dają bardzo korzystny stosunek jakość/cena. Dołóżmy do tego chronometryczny certyfikat COSC, a otrzymamy precyzję chodu na poziomie +2/-2s na dobę – od kilku miesięcy gwarantowaną zresztą we wszystkich zegarkach marki (więcej TUTAJ). Opcji do wyboru zaproponowano kilkanaście, od dużego modelu mechanicznego z automatycznym werkiem, przez mniejsze modele w kwarcu, opcję SolarBeat (z akumulatorem ładowanym energią słoneczną) oraz bransoletę lub paski ze skóry. Każdy znajdzie w ofercie coś dla siebie, a Ci bardziej ceniący indywidualność zapewne skłonią się ku opcjom w kolorach - odważnym, ale z całą masą własnego charakteru. Na pewnym etapie funkcjonowania Vacheron Constatin, Zarząd firmy podjął decyzję o stopniowym ograniczaniu wykorzystania obcych mechanizmów na rzecz własnych. Efekt takiej polityki genewskiego producenta przyszedł między innymi w postaci kalibru 1400 wykonanego w klasycznej koncepcji, który cechowała niewielka grubość dzięki czemu mógł być użyty na potrzeby Patrimony Contemporaine.
Trzy wkomponowane w środek tarczy totalizatory otoczono srebrnymi, wypolerowanymi ramkami i ozdobiono szlifem słonecznym. Na każdej z nich namalowano czarne indeksy i dołożono proste, wypolerowane wskazówki. Między mały sekundnik a licznik 12-godzinny Tissot wsadził nachylone pod kątem 45° okienko daty - pewnie najbardziej kontrowersyjny detal cyferblatu. Prezentując światu swój pierwszy bazowy mechanizm Cartier zdecydował się na odważny krok i przygotowanie dla niego nowej, zaprojektowanej od zera koperty.