certina ds1 powermatic 80

em nie trzeba obchodzić się jak z jajkiem. Są to oczywiście założenia dla kwarcowej części linii. O ile jestem w stanie sobie wyobrazić wytrzymałość koperty, tak przy zegarku mechanicznym zakładam, że upadek z 10 metrów mógłby solidnie uszkodzić chociażby oś balansu, która jest dość wrażliwa na silne wstrząsy, pomimo zastosowanych systemów antywstrząsowych w najbardziej newralgicznych punktach. Wracając do koperty - przezroczysty dekiel zamknięto mineralnym szkłem, przez które widać nieśmiertelny mechanizm Valjoux 7750. Pomimo tego, że w strategię marki wpisano stosowanie nadal kontrowersyjnego chronografu C.01, tutaj użyto (myślę, że to ukłon w stronę tradycji) sprawdzone, lubiane i niezawodne rozwiązanie, które jest gwarancją długiej i precyzyjnej pracy. Czy pierwsze, wyjątkowo pozytywne wrażenie zostało utrzymane po krótkim czasie użytkowania HBB 36mm? Zdecydowanie tak. Podoba mi się przede wszystkim design i to, jak zegarek leży na nadgarstku. Do tego stopnia, że jestem w stanie przeboleć dość skromną rezerwę chodu. O sukcesie projektu niech świadczy jego funkcjonalność. Za dnia wystarczył rzut oka aby zorientować się która jest godzina. Po prawej stronie swoje miejsce zajmuje sygnowana różą Tudorów koronka (zakręcana) oraz dwa przyciski stopera, zabezpieczone zakręcanymi tulejkami. Choć genezę powstania Tuxedo Chronograph można spłycić do skopiowania pierwowzoru z 1943 roku (modelu z konkretnym typem tarczy), tak naprawdę korzenie tej reedycji oplatają całą rodzinę chronografów opartych na uznanym inhouse’owym werku. Mowa tu o kultowym kalibrze 13ZN, który swoją premierę miał 1936 roku i był pierwszym opatentowanym chronografem typuflybackw historii. Jak w świetle tego opisu wypada Monaco? Według mnie to jeden z niewielu modeli, które zdecydowanie można tytułować zegarkową ikoną. Kiedy debiutował w 1969 roku, był pierwszym czasomierzem w kwadratowej, wodoszczelnej kopercie z automatycznym mechanizmem.
Seiko udało się stworzyć całkiem interesujący projekt, który już na pierwszy rzut oka wygląda na tak zwanego 'natychmiastowego klasyka'. Gdybym nie wiedział, że to zupełna nowość w ich ofercie, z łatwością uwierzyłbym w historię o najnowszej odsłonie jakiegoś modelu, który gościł w katalogu firmy od wielu dekad - i rzeczywiście coś w tym jest, bowiem design ten częściowo bazuje na wcześniejszych propozycjach, chociażby z serii SNZG. Jeśli chodzi o dokładność, to z moich obserwacji i pomiarów wynikało, że testowany egzemplarz spieszył średnio 3 – 4 sekundy na dobę. Wynik zatem bardzo przyzwoity i mieszczący się w ramach narzuconych przez COSC. Czasem też zdarzają się egzemplarze nie najlepiej radzące sobie z nakręcaniem podczas codziennego noszenia. Trzeba wówczas mocno potrząsnąć zegarkiem, aby uzyskać oczekiwany efekt. Jednak takie zachowanie ujdzie tylko w jakimś ukryciu. W przeciwnym razie ludzie pomyślą, że niezbędna jest nam pomoc psychiatry. Z początku chciałem pokazać dedykowanego temu partnerstwu 'Inżyniera', ale 46mm koperta i mocna limitacja sprawiły, że wybrałem coś z podstawowej oferty, a mianowicie Ref. 323904. falsos reloj Projektanci potraktowali temat trochę asekuracyjnie, ale może to i lepiej. No bo jaki sens ma kombinowanie z wzornictwem, które sprawdza się od lat ?.
W opozycji do ergonomii nakręcania, 'noszalność' jest wysoka. Na papierze 39 mm jest niewiele mówiącą zmienną, ale obcowanie z zegarkiem pozwala docenić jego dosyć dobre wyprofilowanie i niezbyt wysoki wymiar od ucha do ucha (około 46 mm). Słowa te to wstęp do specjalnej książki 'Autavia – Story of an icon', przygotowanej przez TAG Heuera na okoliczność wskrzeszenia modelu, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii zegarmistrzostwa. Jack Heuer – jak sam wspomniał w cytacie, który właśnie przeczytaliście – stworzył kultowy chronograf przeszło 55 lat temu.